Jak budować markę osobistą na Instagramie i zdobywać klientów? 5 lekcji w wywiadzie z Darią Patalas

Podziel się swoją opinią

Instagram może być dla eksperta czymś znacznie więcej niż miejscem do publikowania wartościowych treści. Może pomagać budować markę osobistą, zdobywać zaufanie odbiorców i — co najważniejsze — przekładać widoczność na klientów. Tylko jak robić to strategicznie, zamiast publikować w nadziei, że kolejna rolka w końcu „wystrzeli”?
O tym rozmawiamy z ekspertką, która przez lata sama testowała różne podejścia do budowania swojej obecności w mediach społecznościowych. Dziś ma ponad 82 tysiące obserwujących, a jej doświadczenie pokazuje, że za widocznością nie stoi wyłącznie dobry kontent, ale również konsekwencja, analiza danych i gotowość do eksperymentowania.
W rozmowie pytamy ją m.in. o to, dlaczego samo publikowanie wartościowych treści nie wystarcza, gdzie ginie droga od obserwatora do klienta oraz jak ekspertka rynku pracy, doradczyni zawodowa czy trenerka może zacząć budować swoją widoczność od zera.

Przez ponad 10 lat prowadziłaś konto na Instagramie, ale dopiero w ostatnich dwóch latach zdobyłaś ponad 82 tysiące obserwujących. Co tak naprawdę zmieniło się w Twoim podejściu do Instagrama i dlaczego wcześniejsze, „poprawne” prowadzenie konta nie przynosiło takich efektów?

Największa zmiana polegała na tym, że przestałam traktować Instagram wyłącznie jako miejsce do publikowania wartościowych treści, a zaczęłam traktować go jak system, którego zasad można się nauczyć.
Przez długi czas działałam intuicyjnie. Miałam wiedzę, tworzyłam merytoryczne materiały, publikowałam regularnie, ale nie rozumiałam jeszcze, dlaczego jedne treści docierają do tysięcy osób, a inne praktycznie „giną”. W pewnym momencie zrozumiałam, że sama jakość nie wystarczy. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak tę jakość zapakować i pokazać w sposób, który zainteresuje odbiorcę i będzie zgodny z mechaniką platformy.
Zaczęłam więc analizować Instagram znacznie głębiej — formaty, psychologię uwagi, zachowania odbiorców, powtarzalne schematy, to, co generuje zapisy, udostępnienia czy komentarze. Do tego doszły edukacja i uczenie się od osób, które były już tam, gdzie ja chciałam dojść.
Wcześniej po prostu publikowałam. Później zaczęłam publikować strategicznie. I właśnie ta zmiana zrobiła największą różnicę.

W swoich treściach często mówisz o dyscyplinie, działaniu mimo strachu i robieniu pierwszego kroku, zanim poczujemy się gotowi. Jak te zasady przekładają się na budowanie marki osobistej — szczególnie wtedy, gdy publikujemy, ale długo nie widzimy efektów?

Myślę, że właśnie wtedy są najbardziej potrzebne. Bardzo łatwo jest być konsekwentnym, kiedy widzimy efekty. Prawdziwa dyscyplina zaczyna się wtedy, kiedy publikujesz kolejną rolkę, poświęcasz na nią czas, a ona znowu nie robi takich wyników, jakich oczekiwałaś.
Sama miałam bardzo dużo takich momentów. Na początku przez około rok dochodziłam do pierwszych 2–3 tysięcy obserwujących, a kolejny rok zajęło mi dojście do 10 tysięcy. To nie był szybki wzrost. Gdybym wtedy uznała, że „to nie działa”, prawdopodobnie nie byłoby mnie dzisiaj w tym miejscu.
Dlatego zamiast traktować brak efektów jako informację „nie nadaję się”, warto potraktować go jako dane. Co nie zadziałało? Co mogę zmienić? Co przetestować następnym razem?
Nie czekałabym też na moment, w którym poczuję się w 100% gotowa. W praktyce gotowość bardzo często pojawia się dopiero po rozpoczęciu działania. Najpierw robisz pierwszy krok, później zdobywasz doświadczenie, poprawiasz błędy i dopiero wtedy rośnie pewność siebie.

Wiele osób traktuje Instagram jako miejsce do publikowania wartościowych treści, ale nie potrafi przełożyć tej aktywności na klientów. Gdzie najczęściej ginie droga między „ludzie mnie obserwują” a „ludzie chcą ode mnie kupić”?

Najczęściej problem polega na tym, że zasięg jest traktowany jako cel, a nie jako środek.
Można mieć dziesiątki tysięcy obserwujących i nie mieć sprzedaży. Sama liczba followersów niczego nie gwarantuje. Kluczowe jest to, czy odbiorcy wiedzą, kim jesteś, komu pomagasz, jaki problem rozwiązujesz i dlaczego właśnie Tobie powinni zaufać.
Częsty błąd to tworzenie wyłącznie treści edukacyjnych. Ktoś daje ogromną ilość wiedzy, ale nie pokazuje swojej oferty, efektów pracy, doświadczenia czy tego, w jaki sposób można z nim dalej pracować. Wtedy odbiorca może uznać nas za wartościowe źródło informacji, ale niekoniecznie za osobę, której chce zapłacić.
Dlatego trzeba połączyć widoczność, relację i sprzedaż. Zasięg pomaga dotrzeć do nowych osób, relacja buduje zaufanie, a odpowiednia oferta pozwala przełożyć to zaufanie na współpracę.
Dla mnie właśnie dlatego najważniejszym wskaźnikiem nie są same wyświetlenia. Zawsze patrzę również na realne efekty — sprzedaż i klientów.

Na swoim profilu informujesz, że masz ponad 3 tysiące kursantów. Jakie błędne przekonania o rozwijaniu konta na Instagramie powtarzają się u nich najczęściej i które z nich chciałabyś raz na zawsze obalić?

Pierwsze i chyba najczęstsze przekonanie brzmi: „muszę mieć idealny pomysł i idealną strategię, zanim zacznę”. Nie. W większości przypadków to, od czego zaczynasz, nie będzie tym, na czym skończysz. Dopiero działanie daje Ci dane i pokazuje, co naprawdę działa.
Drugie: „muszę codziennie spędzać wiele godzin na Instagramie”. Sama nie jestem zwolenniczką wielogodzinnego scrollowania. Wręcz przeciwnie — staram się być przede wszystkim twórcą, a nie konsumentem treści. Dużo bardziej pomaga mi planowanie i przygotowywanie publikacji z wyprzedzeniem.
Trzecie przekonanie to: „potrzebuję dużej liczby obserwujących, żeby zacząć zarabiać”. To również nieprawda. Duża społeczność może pomagać, ale nie gwarantuje przychodów. Można mieć duże konto i słabą sprzedaż, a można mieć mniejszą, ale bardzo zaangażowaną społeczność i świetnie prosperujący biznes.
I chyba najważniejszy mit: „jeśli po kilkudziesięciu postach nie ma efektów, to Instagram nie działa”. Czasami trzeba opublikować dziesiątki, a nawet setki treści, żeby znaleźć swój format, komunikację i kierunek. Nie należy rezygnować tylko dlatego, że pierwsze próby nie przyniosły spektakularnych rezultatów.

Gdybyś miała dziś zacząć od zera jako doradczyni zawodowa, trenerka albo ekspertka rynku pracy i przez najbliższe 3 miesiące zbudować swoją widoczność w internecie, na czym skupiłabyś się w pierwszej kolejności — a czego zdecydowanie byś nie robiła?

Gdybym miała dziś zacząć od zera, przede wszystkim zaczęłabym od bardzo dokładnego określenia odbiorcy i problemu, który chcę dla niego rozwiązywać. Nie próbowałabym mówić do wszystkich. Chciałabym jasno wiedzieć, do kogo kieruję swoje treści, z czym ta osoba się mierzy i w czym konkretnie mogę jej pomóc.
Kolejnym krokiem byłoby znalezienie mentora — osoby, która już osiągnęła dokładnie to, do czego ja dopiero dążę. Nie próbowałabym przez miesiące wszystkiego odkrywać metodą prób i błędów. Skorzystałabym z doświadczenia kogoś, kto już przeszedł tę drogę, wie, co działa, czego unikać i jakie błędy mogą kosztować mnie najwięcej czasu.
Bardzo wierzę w inwestowanie w wiedzę. Czasu nie możemy kupić, ale możemy kupić doświadczenie osoby, która już popełniła błędy, które my dopiero moglibyśmy popełnić. Dobry mentor może dać nam mapę i ogromnie skrócić drogę.
Następnie postawiłabym na regularne publikowanie i testowanie. Przez te trzy miesiące potraktowałabym rozwój jako eksperyment — sprawdzałabym różne tematy, formaty, sposoby komunikacji i obserwowała, co najlepiej działa na moją grupę odbiorców.
Nie czekałabym jednak na perfekcyjny plan. Nie spędzałabym też godzin na scrollowaniu i porównywaniu się z innymi. Skupiłabym się przede wszystkim na tworzeniu, analizowaniu wyników i wyciąganiu wniosków.
Bo gdybym miała zamknąć te trzy miesiące w jednej zasadzie, byłoby to: najpierw działanie, później optymalizacja w myśl zasady „Better done than perfect”
Nie musisz wiedzieć wszystkiego, żeby zacząć. Musisz zacząć, żeby dowiedzieć się, czego naprawdę potrzebujesz.


Daria Patalas z którą przeprowadzona jest rozmowa

Daria Patalas – Prowadzę konto @psychologpozytywnie, na którym łączę wiedzę psychologiczną z biznesem i sprzedażą. Uczę, jak świadomie i strategicznie rozwijać konto na Instagramie oraz skutecznie sprzedawać produkty i usługi online. Pokazuję, jak rozwijać biznesowy mindset – sposób myślenia, który pozwala odważniej podejmować decyzje, dostrzegać możliwości tam, gdzie inni widzą problemy, i konsekwentnie realizować swoje cele. Szczególnie bliska jest mi idea niezależności finansowej kobiet – budowania własnej sprawczości, pewności siebie i biznesu, który daje większą swobodę wyboru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *