Mindset w rozwoju zawodowym – jak sposób myślenia wpływa na nasze decyzje i karierę? Rozmowa z Magdaleną Bylińską.

Podziel się swoją opinią

Rozwój zawodowy często postrzegamy przede wszystkim przez pryzmat kompetencji, doświadczenia, kwalifikacji czy znajomości rynku pracy. Tymczasem nawet bardzo dobrze przygotowana osoba może nie wykorzystać swojego potencjału, jeśli zatrzymują ją własne przekonania, lęk przed porażką, perfekcjonizm czy poczucie, że wciąż jest „niewystarczająco dobra”. Sposób, w jaki myślimy o sobie i swoich możliwościach, może więc mieć bezpośredni wpływ na decyzje, które podejmujemy w życiu zawodowym.

Dla doradcy zawodowego oznacza to konieczność spojrzenia na klienta szerzej niż tylko przez pryzmat jego CV, kompetencji i predyspozycji. Czasem największą przeszkodą w zmianie nie jest brak kwalifikacji, lecz brak wiary w możliwość ich wykorzystania. Innym razem rozwój napędzany ambicją może w rzeczywistości wynikać z potrzeby udowodnienia własnej wartości, a perfekcjonizm zamiast zwiększać skuteczność prowadzić do odkładania działania.

O tym, dlaczego tak często odkładamy życie na później, jak odróżnić zdrową ambicję od poczucia niewystarczalności, skąd bierze się perfekcjonizm i czego nasze reakcje na innych mogą nauczyć nas o sobie, rozmawiamy z dr Magdaleną Bylińską.

Wiele z nas żyje w trybie: „Jeszcze tylko…” – jeszcze tylko awans, wakacje, spłata kredytu. Dlaczego tak trudno zacząć żyć teraz?

„Jeszcze tylko…” to bardzo powszechny mechanizm psychologiczny. Często wierzymy, że szczęście wydarzy się dopiero wtedy, gdy spełnimy kolejny warunek, osiągniemy sukces, więcej zarobimy czy uporządkujemy wszystkie sprawy. W efekcie całe życie odkładamy na później. Myślę, że trudno zacząć żyć tu i teraz z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że prawdziwa zmiana wymaga wyjścia ze strefy komfortu. A poza nią pojawia się to, czego większość z nas naturalnie się obawia – lęk przed porażką, oceną, odrzuceniem czy zwyczajnie nieznanym. Paradoksalnie nawet wtedy, gdy obecna sytuacja nas nie uszczęśliwia, często wybieramy to, co znane, bo daje nam poczucie bezpieczeństwa. Drugim powodem jest przekonanie, że kiedyś będzie lepszy moment. Czekamy na poniedziałek, nowy miesiąc, awans, większe pieniądze czy spokojniejszy czas. Tymczasem idealny moment najczęściej nie przychodzi. To my musimy go stworzyć poprzez decyzję o działaniu. Spotykam również osoby, które bardzo szybko tracą motywację. Chcą natychmiastowych efektów, a gdy ich nie widzą, rezygnują. Są też tacy, którzy zamiast zrobić pierwszy krok, koncentrują się na obserwowaniu innych. Zdarza się, że zazdroszczą osobom odnoszącym sukcesy lub krytykują ich działania, nie dostrzegając godzin pracy, konsekwencji i wielu nieudanych prób, które stoją za tym sukcesem. Łatwiej jest oceniać niż zmierzyć się z własnym lękiem. Wierzę, że życie zaczyna się wtedy, gdy przestajemy czekać na idealne okoliczności. Nie trzeba od razu wykonywać wielkich rewolucji. Jestem zwolenniczką metody małych kroków. To właśnie one budują poczucie sprawczości i pokazują, że zmiana nie dzieje się jednego dnia, ale jest efektem codziennych decyzji. Każdy mały krok jest ważniejszy niż perfekcyjny plan, który nigdy nie zostanie zrealizowany.

Jak odróżnić zdrową ambicję od wiecznego poczucia, że jesteśmy niewystarczający?

Zdrowa ambicja i poczucie niewystarczalności mogą z zewnątrz wyglądać bardzo podobnie – w obu przypadkach człowiek wyznacza sobie cele, rozwija się i chce osiągać więcej. Kluczowa różnica polega jednak na tym, z jakiego miejsca wypływa ta motywacja. Zdrowa ambicja rodzi się z ciekawości, chęci rozwoju i wykorzystania własnego potencjału. Taka osoba czerpie satysfakcję z procesu, potrafi docenić swoje osiągnięcia i nie uzależnia poczucia własnej wartości od kolejnych sukcesów. Rozwija się dlatego, że chce stawać się lepszą wersją siebie, a nie dlatego, że próbuje komuś coś udowodnić.

Natomiast poczucie niewystarczalności często ma znacznie głębsze podłoże. Nierzadko jego źródłem są doświadczenia z dzieciństwa – nadmierna krytyka, ciągłe porównywanie z innymi, wysokie oczekiwania ze strony otoczenia czy przekonanie, że na miłość, akceptację lub uznanie trzeba sobie nieustannie zasługiwać. W dorosłym życiu takie osoby często żyją z wewnętrznym przekonaniem, że wciąż są „za mało” – za mało dobre, za mało kompetentne, za mało doświadczone. Nawet kiedy osiągają sukces, satysfakcja trwa bardzo krótko, bo niemal natychmiast pojawia się kolejny cel i kolejne wymagania wobec siebie.

W swojej pracy bardzo często zapraszam klientów do refleksji nad tym, z czego wynika ich potrzeba osiągania kolejnych celów. Zadaję pytania – „Co daje Ci osiągnięcie tego celu?”, „Jaką potrzebę ma zaspokoić?”, „Co zmieni się w Twoim życiu, kiedy go osiągniesz?” Bardzo często okazuje się, że pod celem zawodowym czy finansowym kryje się potrzeba akceptacji, bezpieczeństwa, uznania lub poczucia własnej wartości. Dopiero uświadomienie sobie tego pozwala budować rozwój oparty na własnych wartościach, a nie na ciągłym udowadnianiu swojej wartości.

Jestem przekonana, że rozwój powinien wypływać z poczucia własnej wartości, a nie być próbą jego zbudowania. Kiedy człowiek zna swoją wartość, sukces staje się konsekwencją jego działań, a nie warunkiem, który musi spełnić, aby czuć się wartościowym. Właśnie wtedy ambicja staje się zdrową siłą napędową, a nie źródłem nieustannej presji.

Czym jest według Pani perfekcjonizm? Z czego wynika?

Perfekcjonizm to nieustanne dążenie do osiągania nierealistycznie wysokich standardów połączone z przekonaniem, że wszystko musi zostać wykonane bezbłędnie. Samo stawianie sobie wysokich wymagań nie jest niczym złym. Problem pojawia się wtedy, gdy własna wartość zaczyna zależeć wyłącznie od osiągnięć, a każdy błąd jest odbierany nie jako element nauki, lecz jako osobista porażka. Z psychologicznego punktu widzenia perfekcjonizm najczęściej nie wynika z potrzeby bycia najlepszym, ale z lęku. Może być lękiem przed oceną, krytyką, odrzuceniem, popełnieniem błędu czy utratą akceptacji. Bardzo często jego źródła sięgają dzieciństwa – środowiska, w którym dziecko słyszało głównie o swoich błędach, było porównywane z innymi, doświadczało nadmiernych oczekiwań lub miało poczucie, że jest doceniane przede wszystkim za wyniki, a nie za to, kim jest.

Paradoks polega na tym, że perfekcjonizm bardzo często nie prowadzi do większej skuteczności. Wręcz przeciwnie – powoduje prokrastynację, nadmierne analizowanie, trudności z podejmowaniem decyzji i ogromny stres. Osoba perfekcjonistyczna potrafi miesiącami odkładać działanie, ponieważ czeka na idealny moment lub idealny efekt. W efekcie nie realizuje swojego potencjału, bo bardziej koncentruje się na unikaniu błędów niż na osiąganiu celów.

W swojej pracy często powtarzam, że rozwój nie polega na byciu idealnym, ale na gotowości do uczenia się. Błąd nie jest przeciwieństwem sukcesu – jest jego częścią. To właśnie dzięki błędom zdobywamy doświadczenie, rozwijamy odporność psychiczną i uczymy się podejmować coraz lepsze decyzje.

Dlatego jestem zwolenniczką konsekwentnie wykonywanych małych kroków. Znacznie lepiej zrobić coś dobrze i stopniowo to doskonalić, niż przez długi czas nie zrobić nic, czekając na perfekcyjny moment. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby, które osiągają trwałe sukcesy, nie są tymi, które nigdy się nie mylą. Są tymi, które potrafią działać pomimo niepewności i wyciągać wnioski z każdego doświadczenia.

Czy ludzie, którzy najbardziej nas irytują, mogą być naszymi największymi nauczycielami? Co nasze reakcje na innych mówią o nas samych?

Bardzo często tak, choć nie zawsze. Silne emocje, które pojawiają się w kontakcie z drugim człowiekiem, są cenną informacją o nas samych. Nie oznacza to, że druga osoba ma rację lub że powinniśmy akceptować każde jej zachowanie. Oznacza natomiast, że warto przyjrzeć się temu, dlaczego właśnie ta sytuacja wywołała w nas tak silną reakcję.
Nasze reakcje bardzo często są lustrem naszych przekonań, doświadczeń, niezaspokojonych potrzeb czy emocji, z którymi jeszcze sobie nie poradziliśmy. Zdarza się, że irytuje nas u innych to, czego sami w sobie nie akceptujemy. Innym razem reagujemy szczególnie mocno, ponieważ dana sytuacja przypomina nam wcześniejsze doświadczenia lub narusza ważne dla nas wartości i granice.
To właśnie dlatego dwie osoby mogą zupełnie inaczej zareagować na tę samą sytuację. Jedna przejdzie obok niej obojętnie, a druga poczuje złość, smutek czy frustrację. Samo wydarzenie jest takie samo, ale każda z tych osób interpretuje je przez pryzmat własnych doświadczeń, przekonań i historii życia.
W swojej pracy często zachęcam klientów, aby zamiast skupiać się wyłącznie na zachowaniu drugiej osoby, skierowali uwagę na siebie. Nie pytamy „Dlaczego on lub ona tak się zachowuje?”, ale raczej „Co ta sytuacja porusza we mnie?”, „Jakiej mojej potrzeby dotyka?”, „Co ta reakcja mówi o mnie i o tym, co jest dla mnie ważne?” To są pytania, które prowadzą do prawdziwej autorefleksji i rozwoju.
Jednocześnie chcę podkreślić, że nie każda irytacja jest wyłącznie naszą lekcją. Są sytuacje, w których ktoś przekracza nasze granice, manipuluje czy zachowuje się nie w porządku. W takich momentach nie chodzi o to, aby szukać problemu wyłącznie w sobie, ale nauczyć się stawiać zdrowe granice i chronić własny dobrostan.
Jestem przekonana, że każda emocja niesie ze sobą informację. Jeśli nauczymy się ją odczytywać zamiast z nią walczyć, zyskamy lepsze zrozumienie siebie. A to właśnie samoświadomość jest jednym z najważniejszych fundamentów trwałej zmiany i dojrzałych relacji z innymi ludźmi.

Wielu doradców zawodowych skupia się na kompetencjach, predyspozycjach czy rynku pracy. Jaką rolę Pani zdaniem odgrywa mindset w procesie podejmowania decyzji zawodowych?

Kompetencje można zdobyć, kwalifikacje rozwijać, a doświadczenie budować. Natomiast to sposób myślenia bardzo często decyduje o tym, czy w ogóle odważymy się zrobić pierwszy krok i wykorzystać swój potencjał.
W swojej pracy spotykam osoby, które mają ogromną wiedzę, doświadczenie i predyspozycje, ale zatrzymują je przekonania „Nie jestem jeszcze gotowy”, „Na pewno sobie nie poradzę”, „Inni są lepsi ode mnie”. To właśnie ograniczające przekonania częściej hamują rozwój niż rzeczywisty brak kompetencji.
Dlatego uważam, że mindset, czyli sposób, w jaki myślimy o sobie, swoich możliwościach i wyzwaniach, jest fundamentem świadomych decyzji zawodowych. Nie chodzi o naiwne pozytywne myślenie ani o przekonanie, że „wszystko się uda”. Chodzi o budowanie poczucia sprawczości, odporności psychicznej i gotowości do działania również wtedy, gdy pojawia się niepewność.
Najlepiej widać to w sporcie. Najwybitniejsi sportowcy nie pracują wyłącznie nad siłą mięśni czy techniką. Coraz częściej korzystają również z treningu mentalnego, ponieważ wiedzą, że o zwycięstwie często decyduje nie tylko przygotowanie fizyczne, ale także siła umysłu – umiejętność radzenia sobie z presją, porażką, stresem i własnymi myślami. W biznesie i życiu zawodowym działa to bardzo podobnie. Można mieć doskonałe kompetencje, ale jeśli brakuje wiary we własne możliwości lub odwagi do działania, potencjał często pozostaje niewykorzystany.
Jestem przekonana, że rozwój zawodowy zawsze zaczyna się od rozwoju człowieka. Kiedy zmienia się sposób myślenia, zmieniają się decyzje. Kiedy zmieniają się decyzje, pojawiają się nowe działania. A to właśnie działania prowadzą do realnych efektów.
Dlatego w swojej pracy łączę coaching z wiedzą psychologiczną i podejściem skoncentrowanym na rozwiązaniach. Pomagam klientom nie tylko wyznaczać cele, ale przede wszystkim budować wewnętrzną siłę, która pozwala konsekwentnie je realizować. Bo to nie brak możliwości najczęściej nas zatrzymuje, lecz sposób, w jaki myślimy o sobie. To właśnie siła umysłu sprawia, że jedni rezygnują po pierwszej przeszkodzie, a inni traktują ją jako kolejny etap drogi do celu.


Magdalena Bylińska autorka odpowiedzi na powyższe pytania

dr Magdalena Bylińska – Coach, trenerka biznesu, mentorka rozwoju osobistego, mówczyni motywacyjna oraz wykładowczyni akademicka z ponad piętnastoletnim doświadczeniem w pracy z ludźmi. Jest dyplomowanym coachem po szkole Meritum, certyfikowaną trenerką MaxieDISC, coachem mocnych stron Gallup Strengths Community oraz praktykiem Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Aktualnie studiuje psychologię, pogłębiając wiedzę na temat mechanizmów zmiany, motywacji, emocji i odporności psychicznej. Ma na swoim koncie ponad 1400 godzin indywidualnych sesji 1:1. Wspiera klientów w podejmowaniu ważnych decyzji, przechodzeniu przez kryzysy, zmianach zawodowych i osobistych, budowaniu pewności siebie oraz odnajdywaniu własnych zasobów. W swojej pracy łączy podejście coachingowe, elementy TSR, wiedzę biznesową oraz wieloletnie doświadczenie w pracy z klientem. Jako mówczyni motywacyjna prowadzi wystąpienia, szkolenia i warsztaty, podczas których łączy merytoryczną wiedzę, energię i autentyczność. Jej misją jest wzbudzanie refleksji, wzmacnianie odwagi do podejmowania zmian oraz uruchamianie w ludziach ich własnej siły i gotowości do działania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *